Dzis uplywa kolejna bitwa o wzgurza, o Monte Cassino. Wraz ze strzelcami stalismy na warcie honorowej w kosiciele. Przez ok 2h trzymalem swiece jenda reka na wysokosci pasa, wosk i cieplo siwecy unosily sie az na wysokosc mojej twarzy, co niebylo mile i utrudnialo warte. Przez prawie 2h nic sie nie dzialo az tu nagle podziekowania, padly dla pojedynczych waznych osob, nastepnie zolnierzy, harcerzy, komatantow, powstancow... mslalem ze koniec, ze o strzelcach zapomniano ale nie... "i dziekuje tym chlopca kturzy stoja dzis pod tablica..."
Serce moje sie zagotowalo, ktos mnie wyruznl, ktos zalwarzyl moja prace, ktos kto mnie niezna powiedzial, on robi dobrze...potem jak grom z jasnego nieba... wszyscy zaczeli podchodzic, kombatanci, powstancy, harcerze szkoly nie moglem doliczyc sie sztandarow ktore staly kolo mnie, orly wzbijaly sie ponad glowami. Byli wszyscy razem zeby oddac honory pleglym wszyscy sie zjednoczyli... Przed chwila bylo nas 6ciu a teraz? teeraz caly kosciol patrz na nas.
Odspiewalismy piesn, Czewone Maki na Monte Cassino, potem zaczey oddawac chonry poczty sztandarowe... patrzylem i plakalem widzac ze poswiecenie tych ludzi nie poszlo na marne, ze jeszcze ktos o nich pamieta... gimazjum oddalo jako ostatni honor... potem insp. Chandohca przyszedl po nas. Krotkie proste komendy, w prawo zwrot, zamna marsz. Szedlem i probowalem trzymac rytm szedlem a ludzie nam dziekowali caly kosciol zaczol nam dziekowac, oni wszyscy setki ludzie klaskali i dziekowali nam nam za warte...To bylo cos niesamowitego... nigdy sie tak nieczulem, nie tak....
skomentuj (3) 23:32:44 2007-05-18
"Ja przez długi czas nie zapinałem pasow....... Było to spowodowane tym, że uważałem że nikt nie ma prawa mi tego nakazywać i karać za to, że mam je nie zapięte.Mówiłem wszystkim że to moja prawa. Po obejrzeniu kilku filmów dopiero do mnie dotarło, że to nie chodzi tylko o moje bezpieczeństwo,ale o innych znajdujących się w samochodzie, którzy mogli zginąć przeze mnie mimo , że mieli zapięte pasy...Pamiętajcie siedząc z tyłu i nie mając zapiętych pasów przy uderzeniu zabijecie osobę siedzącą przed Wami - i dobrze będzie jeśli na tym tylko się skończy bo auto zawsze może zacząć dachować a wtedy >>zabijecie wszystkich ciężarem swojego nie zapiętego, swobodnie rzucanego po wnętrzu auta ciała...Zapraszam do obejrzenia filmu :-).... i do rozeslania swoim znajomym - moze oni jeszcze nie wiedza jakie to wazne..."
Wróciliśmy tego samego dnia którego przyszliśmy, maszerowaliśmy w pełnym słońcu kolo ja wiem 10km?(w dwie strony) w pełnym oporządzeniu.
Niektórzy z nas nadrobili jeszcze z 2 km chodząc z woda czyli z pełnymi plecakami;).
Bez względu na to czy 10 czy 12 wszyscy jak jeden maż mamy zniszczone stopy od butów, odparzone, otarte i poodciskane.
Pomimo licznych odniesionych obrażeń fizyczny i psychicznych:D biwaq uważam za udany:p grochówka mi i prestonowi wyszła:), myślę ze nasza boczkowa tajemnica jeszcze wyjdzie;)
Z większością spraw szybko sie uporaliśmy, ale były takie które wymagają dopracowania, choćby, chodzenie po wodę do sąsiada, a nie na Janowek;).
Naszym druhnom nie wyszło spaghetti z racji tego ze nie zdążyły ale ja wiem ze jest pyszne;), powinienem pisać i pisać dlatego ze dawno nie pisałem i długo nie na pisze
Kontynuując moją myśl, chcę przeprosić parę osób za moje zachowanie, stałem sie bezpośredni czasem bezczelny, owszem przesadzam, zawsze da sie to rozegrać w inny sposób, ale jeśli ktoś zostaje ugodzony w ten sposób znaczy ze czymś mi podpadł i tez nie jest bez winy, także będę pracował nad tą paskudną cecha która sie we mnie rozwija. Co jeszcze.. hmmm.... (zmęczony zasnął... światło świecy migocząc gasło..)
skomentuj (12) 21:14:31 2006-06-15